wtorek, 4 września 2007

Rodzino

Wczoraj jak wiecie przyjechalismy do swoich miast. Ja do śmierdzacej Warszawy. Juz zaczalem plakac ale dopisze tego posta do końca. Nie moge sie tu odnależć, nie wiem co ze soba zrobić, nie rozumiem tych obcych ludzi. Kladlem sie wczoraj spac i nie moglem zasnac, spalem sam bez muzyki bez nocnych rozmow polakow. Pierwszy dzien w mieście nie wychodze z domu. mam wyciszony i schowany telefon. Boje sie wrocic do rzeczywistosci. Zostala tam, nad morzem wielka rodzina, wiele wspomnien, wielu ludzi. Tak samo jak my zmienilismy im życie, tak samo oni nam. Przywiazalem sie pierwszy raz od dawna w ten sposob. Ten wyjazd bardzo mi pomogl. Nie moge uwierzyc ze placze za sztormem, piachem w butach i w d..., za powodziami, za deszczem, za wiatrem, za pakowaniem i rozpakowywaniem miasteczka. te nasze hardcory dnia codziennego to nic w porownaniu z ludzmi: krejzolkami z trojkata;) Agata i Ewa, Agata Supervisor, za Magda D., Kasia i Beata z Tvn, Piotrkiem, Lukaszem, Piotrem, Magda i Isa z Baru, Patrykiem, Kilerem, Darkiem z Playa,Tatą Kosą, za ekipa z Caffeterii, za Nikola, za Olą i Pawłem, za Mikaelem i Pierrem, za nawiekszym danceflorem w tej cześci wszechświata, za ajajajajajajajaj nie zgadles ale dostaniesz smyczke, za palmami i sofami typu pufa z oazy, za kolorowymi opaskami ( dzieki Agata za sobotnia omprezę ), za czwartkową imprezę z bitą śmietaną, za zoladkowa gorzka i za balsam pomorski, za hot-dogi za1,50 pln, za Copacabane, za wszystkie syreny, baltyki i vivy na calym pomorzu, i za przyczepe "biurowa" ktora byla moim domem. zdjecia wrzuce potem, nie dam rady teraz.

1 komentarz:

Marcin pisze...

trzymaj sie mocno, Tiger.